Hospicjum to też Życie :: Wywiad z ks. Piotrem Krakowiakiem  
mapa
Fundacja Hospicyjna
Umierać po ludzku Poznaj Partnerów Projekt Więźniowie Forum wolontariatu pomóż nam pomagać forum zamów biuletyn napisz pożegnanie Centrum Rekolekcyjno-Szkoleniowe
Lubię Pomagać - Partner
Eutanazja? Nie!
Wywiad z ks. Piotrem Krakowiakiem

Nasz Dziennik, 27 marca 2007, Nr 73 (2786)

Z ks. dr. Piotrem Krakowiakiem SAC, krajowym duszpasterzem hospicjów, rozmawia Agnieszka Niewęgłowska

W Polsce od dłuższego czasu toczy się debata nad konstytucyjnym wzmocnieniem ochrony życia człowieka poprzez dodanie do art. 38 słów "od momentu poczęcia do naturalnej śmierci". Zapis ten zamknąłby drogę m.in. do legalizacji eutanazji w Polsce. Proszę przybliżyć nam, na czym polega eutanazja oraz jakie skutki może mieć dla najbliższych osoby zabitej?
- Eutanazja jest najczęściej nazywana śmiercią na życzenie, zabójstwem na życzenie czy zabójstwem z litości. Nazwy takie bywają jednak mylące, gdyż: "Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia. Eutanazję należy zatem rozpatrywać w kontekście intencji oraz zastosowanych metod" (Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja o eutanazji, 1980).
Eutanazją jest działanie lub zaniechanie działania, w wyniku których nastąpi przyspieszenie śmierci pacjenta. Nie wchodząc w zawiłości podziałów eutanazji oraz na inne jej rodzaje i kategorie, można powiedzieć słowami dokumentu watykańskiego, że coraz silniejsza staje się pokusa eutanazji, czyli zawładnięcia śmiercią poprzez spowodowanie jej przed czasem i "łagodne" zakończenie życia własnego lub cudzego. W rzeczywistości to, co mogłoby się wydawać logiczne i humanitarne, przy głębszej analizie okazuje się absurdalne i nieludzkie (Jan Paweł II, Evangelium vitae, 64).
Z drugiej strony problemem jest także "uporczywa terapia", rozumiana jako pewne zabiegi medyczne, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny. Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci (Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja o eutanazji, 1980).
Pomiędzy tymi dwoma zagrożeniami związanymi z końcem ludzkiego życia znajduje się przestrzeń na umieranie z godnością, którego uczył nas w swojej ostatniej katechezie Ojciec Święty Jan Paweł II. Godna śmierć, bez jej przyspieszania ani odwlekania, w otoczeniu najbliższych i zespołu opiekuńczego to zadanie, jakie stara się realizować ruch hospicyjny. Zespół domowego lub stacjonarnego hospicjum, opierając swoją posługę na specjalistach medycyny paliatywnej i wolontariuszach, pomaga pacjentom i ich rodzinom u kresu życia tych chorych osób. Tę opiekę wskazuje Kościół jako najwłaściwszą alternatywę dla "pokusy eutanazji". Zarówno w Katechizmie Kościoła Katolickiego, jak i w innych dokumentach wskazuje się na opiekę paliatywną jako na najwłaściwszy sposób towarzyszenia osobie ludzkiej u kresu życia.

Zwolennicy eutanazji także często mówią o zapewnieniu "godnej śmierci" osobie cierpiącej. Jak obalić ten bezpodstawny argument? I czym tak naprawdę powinna być godna śmierć dla człowieka?
- W jednym z badań postawiono pacjentom w hospicjum pytania: czego najbardziej się boisz, gdy myślisz o śmierci? Wśród odpowiedzi na pierwsze miejsce wysunął się ból, na drugim była samotność, a na trzecim pytanie o to, co jest po drugiej stronie i jak zostaniemy ocenieni za dotychczasowe życie - czyli pytania natury egzystencjalnej i duchowej. W opiece hospicyjnej poprzez terapię przeciwbólową umiemy coraz skuteczniej likwidować, a także monitorować ból. Jednak obok bólu fizycznego, z którym medycyna paliatywna radzi sobie coraz lepiej, jest także ból emocjonalny, duchowy i inne wymiary bólu totalnego. Nie wystarczy więc podanie najlepszego nawet leku. Potrzeba obecności, rozmowy, czasu i cierpliwości, które ofiarujemy ciężko choremu i umierającemu człowiekowi. Często ten czas musimy poświęcić także rodzinie pacjenta, bo to troska o bliskich bywa jednym z większych źródeł cierpienia umierającego człowieka. Z pewnością najczęściej słyszymy od pacjenta - zarówno w formie słów, jak i komunikatów pozawerbalnych - bądź przy mnie, zostań ze mną, posłuchaj mnie. W czasie czuwania przy ciężko chorym i umierającym nieuniknione stają się również pytania natury religijnej i duchowej. Choć w hospicjum posługują kapelani, to rozmowy duchowe nie są zarezerwowane tylko dla nich. Często powiernikami dylematów duchowych są pracownicy lub wolontariusze. Oni stają się osobami przygotowującymi chorego do spowiedzi i przyjęcia sakramentu chorych. W hospicjum nikogo nie dziwi modlący się lekarz, pielęgniarka czy wolontariusz. Bądź ze mną, módl się i nie opuszczaj mnie - to potrzeby pacjenta, które najczęściej czytamy z jego oczu. Czy podając zabójczy zastrzyk lub tabletkę, odpowiadamy na najgłębsze potrzeby pacjenta? Czy eutanazja nie jest często próbą zagłuszenia pytań, na które coraz więcej ludzi nie umie albo nie chce znaleźć odpowiedzi - o sens życia, o życie wieczne czy o sens ludzkiego cierpienia?

Eutanazja jest obecnie legalna m.in. w Belgii czy Holandii (w tym eutanazja chorych dzieci). Co grozi tym krajom, które zabijają na życzenie swoich obywateli?
- Pokusa eutanazji dotyka przede wszystkim społeczeństwa bogate. W krajach ubogich, gdzie miskę ryżu dzieli się na całą wielopokoleniową rodzinę, nie jest do pomyślenia, by zabić seniora rodu, którego także trzeba żywić i otaczać troską. Bogaty Zachód "obliczył", że utrzymanie ludzi starszych jest zbyt kosztowne. Choć argumentacja wiąże się z emocjonalnymi apelami ludzi długotrwale cierpiących, co skrzętnie opisują media, to zasadniczo chodzi o to, że ludzi starszych przybywa, a opieka nad nimi coraz więcej kosztuje społeczeństwo. Tak mówi o tym dokument Kościoła: "Źródłem kryzysu czy też jednym z najbardziej niepokojących objawów 'kultury śmierci', szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu, jest legitymizowanie eutanazji. W społeczeństwach charakteryzujących się mentalnością nastawioną na wydajność, obecność coraz liczniejszych ludzi starych i niesprawnych wydaje się zbyt kosztowna i uciążliwa. Ludzie ci bardzo często są izolowani przez rodziny i społeczeństwo, kierujące się prawie wyłącznie kryteriami wydajności produkcyjnej, wedle których życie nieodwracalnie upośledzone nie ma już żadnej wartości" (Jan Paweł II, Evangelium vitae, 64). Podobne kryteria podziału ludzi na użytecznych i bezużytecznych wprowadził przed laty Adolf Hitler, zabijając psychicznie chorych i głęboko upośledzonych, uważając ich za obciążenie dla III Rzeszy. Choć te porównania wywołują oburzenie u zwolenników eutanazji, to utylitarne traktowanie człowieka sprawia, że potępiana powszechnie ideologia hitlerowskich Niemiec staje się podobna do decyzji kolejnych parlamentów Europy. Wystarczy popatrzeć na koniec imperium budowanego przez Hitlera, by zdać sobie sprawę, że społeczeństwo zabijające z powodów ekonomicznych bezbronnych ludzi nie może liczyć na Boże błogosławieństwo.

Dla Polski powinno to być także ostrzeżeniem przed zalegalizowaniem "śmierci na życzenie". Jakie wnioski powinniśmy z tego wyciągnąć?
- Debaty, które ostatnio pojawiły się w polskich mediach, wskazują na to, że temat eutanazji będzie coraz częstszym gościem w naszym kraju. Możemy jednak powiedzieć, że w opiece nad ciężko chorymi i umierającymi mamy dobrą pozycję w Europie i na świecie. Ruch hospicyjny w Polsce jest sprawnie działającym systemem, który powstał przed 25 laty jako ruch wolontariatu przy ogromnym wsparciu Kościoła, a następnie został włączony w system opieki zdrowotnej. Ponad 100 hospicjów pomaga pacjentom poprzez opiekę domową i stacjonarną. Działają liczne ośrodki medycyny paliatywnej w szpitalach i przychodniach. Kościół współpracuje ściśle z pracownikami służby zdrowia i wolontariuszami, otaczając opieką duchową pacjentów u kresu życia i prowadząc przez zakony i Caritas większość ośrodków hospicyjnych w Polsce. Opieka hospicyjna rozwija się poprzez rekrutacje nowych wolontariuszy hospicyjnych, a także poprzez społeczną edukację na temat końca życia prowadzoną pod hasłem: "Hospicjum to też Życie". Ogólnopolski portal: www.hospicja.pl zawiera informacje o opiece hospicyjnej, medycynie paliatywnej, pomocy psychologicznej i duchowej, oferując rodzinom pacjentów konkretną wiedzę i towarzyszenie w żałobie. Każdego dnia odwiedza go do 2000 osób. Podziękowania i świadectwa tam publikowane są dowodem na to, jak bardzo doceniana jest służba hospicjów dla społeczeństwa. Ciągle z pewnością można zrobić więcej dla ciężko chorych i umierających. Stąd tak aktualna w tych dniach ogólnopolska akcja: "1% dla hospicjów", której celem jest zdobycie środków na rozwój opieki hospicyjnej.
Podczas konferencji przygotowanej przez Radę Europy w 2006 roku, w której uczestniczyłem, nazwano Polskę wyjątkowo dobrze radzącą sobie z opieką nad terminalnie chorymi i umierającymi. Gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, wielu ludzi z Zachodu miało nadzieję, że nowe kraje, w tym szczególnie Polska, przywrócą i ożywią ducha w Europie. Może obok ożywienia wspólnot katolickich w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie migrujący za pracą Polacy chcą się modlić i nie wstydzą się swojej wiary, powinniśmy pokazać, że współpraca Kościoła, służby zdrowia i wolontariatu może przynieść dobre efekty. Ruch hospicyjny i rozwój opieki paliatywnej są dowodem na to, że na współpracy nikt nie traci, a zyskuje ciężko chory pacjent i jego rodzina, która znajduje wsparcie i konkretną pomoc.

Ksiądz na co dzień spotyka się z ludźmi starszymi, osamotnionymi czy nieuleczalnie chorymi. Czy rzeczywiście, tak jak podają to media na przykładzie Janusza Świtaja, ludzie ci proszą o przerwanie życia? A może w ten sposób rozpaczliwie proszą o pomoc, zrozumienie czy towarzyszenie w cierpieniu?
- Bądź przy mnie, znajdź dla mnie czas, pomóż mi zrozumieć, pomóż mi zniwelować ból w każdym jego wymiarze - takie prośby czy pytania spotykam w hospicjum bardzo często. Kilkakrotnie usłyszałem rozważania o sensie życia czy cierpienia, które można by było zinterpretować jako prośbę o eutanazję. Jednak równie dobrze można było w tych pytaniach odczytać poszukiwania sensu życia, cierpienia czy próbę zrozumienia woli Bożej. Pytając o eutanazję pracowników i wolontariuszy, spotkałem się z podobnymi opiniami. Sądzę, że w hospicjach problem eutanazji nie istnieje, bo pacjenci czują się bezpieczni, ważni i nie są pozostawieni sami sobie. Tak jak pan Janusz Świtaj, który odkąd ma pracę, nie myśli o eutanazji, lecz o nowych zadaniach. Krzysztof - pacjent hospicjum im. ks. Dutkiewicza w Gdańsku, w którym pracuję, będący w sytuacji podobnej do pana Janusza, jest wykładowcą na kursach dla wolontariuszy. Dodam, że jego wykłady są słuchane z ogromną uwagą i gorąco oklaskiwane przez wolontariuszy. Planujemy nagranie tych wykładów jako lekcji dla całego społeczeństwa. Ta praca jest dla Krzysztofa trudem, który jednak nadaje sens jego życiu zatrzymanemu przez nieuleczalną chorobę. To potwierdzenie, że "Hospicjum to też Życie".

Polska to kraj, w którym eutanazja jest zabroniona. Często słyszy się jednak, że utrzymanie osoby starszej i nieuleczalnie chorej to spory wydatek dla państwa. Czy zauważa ksiądz idące z Zachodu naciski na Polskę, aby zliberalizować przepis zakazujący eutanazji?
- Unia Europejska to z jednej strony wiele możliwości, ale z drugiej wiele zagrożeń. Zaczynając od konstytucji bez odniesienia się do Boga, poprzez brak szacunku do życia ludzkiego, szczególnie u jego początków i u kresu. Otrzymujemy pieniądze na drogi i modernizację naszego otoczenia, ale kiedyś będziemy musieli te pieniądze zwrócić. Starzejemy się jako społeczeństwo, a koszty leczenia rosną, co jeszcze pogarsza nie najlepszy stan polskiej służby zdrowia. Wyjeżdżają lekarze i pielęgniarki. Można by nakreślić czarną wizję przyszłości, ale to w niczym nam nie pomoże. Jako krajowy duszpasterz hospicjów wraz z Fundacją Hospicyjną staram się wspierać hospicja w całym kraju i pomagać im. Przygotowaliśmy trzyletni program rozwoju wolontariatu hospicyjnego pod hasłem "Lubię pomagać". Chcemy zaprosić całe społeczeństwo, by bardziej otwarcie mówić o problemach ludzi ciężko chorych i umierających. Pragniemy także zaprosić do wolontariatu młodzież, dorosłych i starszych, którzy jako emeryci mogą być wspaniałymi opiekunami. Cieszę się, że Fundacja PZU dobrze odczytała te potrzeby i będzie wspierać rozwój wolontariatu hospicyjnego. Zapraszamy wszystkich, którzy zamiast mówienia o eutanazji chcą przyjść z pomocą ludziom u kresu ich życia - szczegóły o programie "Lubię pomagać" można znaleźć na portalu: www.hospicja.pl.

O życiu i śmierci człowieka decyduje Pan Bóg. My jesteśmy zobowiązani do ochrony tego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Czy mógłby Ksiądz wyjaśnić, na czym polega różnica pomiędzy eutanazją a tzw. uporczywą terapią? Czy i kiedy należy zaprzestać leczenia za "wszelką cenę"?
- Na koniec rozmowy zadała mi Pani najtrudniejsze pytanie. Tak jak w naszym życiu - umieranie i śmierć są przecież najtrudniejszym "egzaminem", do którego przygotowujemy się całe życie. Także dla medycyny ustalenie momentu śmierci było i jest ciągle wyzwaniem i przedmiotem badań. Umieranie i śmierć to procesy, które przebiegają bardzo indywidualnie. Trudno w kilku słowach streścić wiedzę medyczną i etyczną. Skorzystam więc z "Deklaracji o eutanazji", która tak mówi o konieczności unikania uporczywej terapii: "Gdy zagraża śmierć, której w żaden sposób nie da się uniknąć przez zastosowanie dostępnych środków, wolno w sumieniu podjąć zamiar niekorzystania z leczenia, które może przynieść tylko niepewne i bolesne przedłużenie życia, nie przerywając jednak zwyczajnej opieki, jaka w podobnych wypadkach należy się choremu. Nie stanowi to powodu, dla którego lekarz mógłby odczuwać niepokój, jakoby odmówił pomocy komuś znajdującemu się w niebezpieczeństwie" ("Deklaracja o eutanazji", 1980). Z powyższego cytatu wynika jasno, że towarzyszenie w umieraniu z godnością, bez eutanazji, ale także bez uporczywej terapii są decyzjami lekarza, związanymi z doświadczeniem i sumieniem. Pragniemy ufać lekarzom i pielęgniarkom, którzy mają dewizę "Primum non nocere" - "Po pierwsze nie szkodzić". Jak można ufać komuś, kto będąc lekarzem, zgodziłby się podawać śmiercionośny zastrzyk, oferując eutanazję? Z drugiej jednak strony - nie przymuszajmy pracowników służby zdrowia, gdy proponują odstąpienie od leczenia na siłę ciężko chorej osoby, której sprawia ono więcej cierpienia niż wymiernych korzyści. Miejmy świadomość, że tak częste ciągle wśród nas "załatwianie" specjalnych terapii u kresu życia, naleganie czy wymuszanie działania jest przedłużaniem cierpienia człowieka, któremu powinniśmy pozwolić umrzeć z godnością. Szanujmy wiedzę lekarzy i pielęgniarek i pomódlmy się za nich, by umieli podejmować decyzje zgodne z głosem sumienia oświeconego Mądrością Boga, który jest Panem naszego życia i śmierci.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

 
 
zachodnio-pomorskie pomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie wielkopolskie lubuskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląkie małopolskie podkarpackie świętokrzyskie lubelskie Znajdź hospicjum