Dla opiekunów

Opowiedz nam swoją historię. Twoje doświadczenie może być dla innych bezcenne.

Komentarze  

#7 Basia 2018-08-31 12:49
Mam 42 lata złośliwy nowotwór krwi zwany jako Zespół Mieloprofilacyjny .
Oprócz tego choruję też na cukrzycę i jaskrę. Rodzice nie żyją a siostra odsunęła się odemnie tak samo zrobił wieloletni przyjaciel . Zostałam sama bez pomocy i wsparcia. Moja mama też umarła na raka byłam jedyną osobą która się nią opiekowała do ostatniej chwili.
i nie żałuje tego ….
Cytować
#6 Aga 2018-08-23 06:40
Właśnie płynę promem do Polski do mojego odchodzącego Ojca. Jest już w hospicjum. Boję się czy zdążę.
Miałam pustkę w głowie, nie wiedziałam jak mam się zachować, co powiedzieć...ja, która z moim Tatusiem nie mogliśmy się nagadać gdy byłam u niego w maju bałam się...
Dziękuję Wam za ten artykuł. Zrozumiałam, że Jego śmierć jest nieunikniona i już wiem co Mu powiem ...że Go kocham, zawsze będę Go kochać, że był najwspanialszy Ojcem, Dziadkiem i Pradziadkiem na świecie....wszyscy mieliśmy szczęście, że mogliśmy żyć obok Niego.
.....i jeszcze powiem .... do zobaczenia Tatusiu...
Cytować
#5 jola. 2018-05-14 23:21
czytałam historie umieszczone tu. w pewnym sensie zazdroszczę: domniemam, że opiekujecie się ukochanymi najbliższymi, bliskimi, które są Miłością. ja nie mam, nie miałam takiego szczęścia. błagam o pomoc.
od wielu lat opiekuję się matką. ona nigdy nie opiekowała się mną. była zajęta piciem, oszustwami, kłamstwami, kradzieżami. prawie 3 lata temu zachorowała na szpiczaka mnogiego. zajęłam się nią, pomimo wszystko. w ciągu tego czasu nadal piła, okradała mnie, kłamała. pomimo wszystko nadal opiekowałam się nią. w kwietniu tego roku przebywała na radioterapii paliatywnej. pożyczała pieniądze od pacjentów, zadbała o dostawcę papierosów. i? przed szpitalem na papierosku złamała kość udową z przemieszczeniem. opiekuję się matką nadal, jest jeszcze gorzej. maka traktuje mnie jak służącą, nie docenia moich starań, nie chce ćwiczyć by dojść do formy po operacji uda. jeśli wykazuje jakąś aktywność to tylko po to by mieć jakąś korzyść. jest niewdzięczna i roszczeniowa. opłacam prywatną rehabilitację 60 zł. dziennie. są spore kolejki na NFZ. błagam o pomoc, nie daję już rady. choruję na zaburzenia afektywne dwubiegunowe. jestem wyczerpana. siostra starsza nie odzywa się, od roku nie odwiedziła matki. uważa,że to mój obowiązek. jestem zrozpaczona, bezsilna, nie dam rady dłużej. muszę matkę oddać gdziekolwiek bo oszaleję. błagam, gdzie mogę ją umieścić.
jola.
Cytować
#4 Maria 2017-03-03 09:31
Założyłam i prowadzę opiekę paliatywną i długoterminową w powiecie giżyckim i węgorzewskim. Spotkania moje z ludżmi ciężko chorymi , samotnymi, starymi nasuwają pewne wnioski , które po części zaczęłam realizować.
1. Wykonaliśmy z Urzędem Miasta w Giżycku analizę, ile takich ludzi jest?Mamy dane.
2.Składam wnioski o granty do Urzedu Miasta. Otrzymujemy pieniądze , które pozwalają nam zatrudnić dwóch opiekunów medycznych. Oni pomagają każdego dnia mieszkańcom w trudnej sytuacji zdrowotnej.
3. Pozyskuję stażystów, wolontariuszy 50+, którzy wg planu pomagają mieszkańcom.
To wszystko to mało, należy szkolić ludzi ze środowisk tam , gdzie są chorzy, sąsiadów, znajomych. Po leczeniu szpitalnym chory jest przywożony do domu i nikogo nic nie obchodzi czy jest on sam? czy ma rodzinę? czy rodzina sobie poradzi?
Opiekunowie środowiskowi są bardzo potrzebni. Oni zapewnią opiekę rano ,popołudniu i czasami w nocy. MOPS pracuje tylko 8 godz. rano---dlaczego nie można wprowadzić zmianowości w pracy.? Kto osobie chorej da leki wieczorem poda kolację ,położy do snu?
Nie mamy w Polsce rowiniętego systemu pomocy ludziom w domu: chorym , starym, samotnym. Pomysł opiekunów jest bardzo dobrym pomysłem i należy ich kształcić. NAJTAŃSZĄ OPIEKĄ JEST OPIEKA W DOMU CHOREGO>
Cytować
#3 Kasia 2016-12-25 17:21
Moja maminka najdrozsza jest bardzo chora. Gasnie w oczach. Czuje straszny ból kiedy pomysle ze jej nie uslysze, nie bede mogła z nia porozmawiac. Jest moim największym przyjacielem i kocham ja najbardziej na swiecie. Jest ze mna jeszcze ale bardzo cierpi a moje serce peka kiedy jestem obok i nie mogę nic zrobić. Ja juz za nia tesknie... skarbem moim jedynym, najdrozszym. Moje zycie nie bedzie mialo sensu bez mojej kochanej mamusi...
Cytować
#2 Córka 2016-11-15 13:12
A ja jestem sama. To znaczy jest mąż i syn, ale oni są poza domem często. Syn musi zrobić maturę i na tym niech się skupi. Kocham moją Mamę i chcę się nią opiekować, ale czasami nie daję rady. Dobrze, że mieszkamy razem, to łatwiej wiele rzeczy zorganizować. Ale i tak brakuje czasu. Po pracy biegiem wracam, zakupy, sprzątanie, coś ugotować, a mama nie może jeść wszystkiego i już nie wiem, co wymyślić, żeby jej ugotować. Nic jej nie smakuje, a innych rzeczy nie może. I wtedy się denerwuje. I ja też się denerwuje, bo ona już taka chudziutka jest teraz. No i mój problem największy, że Mama nie chce brać leków, nie wiem jak ją przekonać. Przychodzi lekarz z hospicjum, ale jego też nie słucha. A potem mówi, że ją boli. Nie wiem, co mam zrobić. Nawet takie specjalne plastry dostała, ale też nie chce dać sobie przykleić. Czasem się czuję taka bezradna, a przecież chce dobrze. Mam nadzieję, że to wszystko jakoś się ułoży.
Cytować
#1 Anna 2016-11-08 12:45
Taka opieka w domu jest bardzo trudna. Moja mama została zdiagnozowana 4,5 roku temu. Generalnie chorowała, ale nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że ona jest tak chora, że ma takie przerzuty, że cały czas walczy z tym rakiem, bo funkcjonowała zupełnie normalnie. To w ostatnim roku pojawiły się różne ciężkie momenty. Że np. zebrała się woda w płucach, mama nie mogła chodzić wtedy już za bardzo, bo wtedy już się dusiła. Myślę, że wsparcie, które z siostrami dawałyśmy mamie, to była dobra organizacja tego wszystkiego. Bo to nie jest tak, że człowiek choruje i sobie siedzi w domu. To przecież jest bardzo dużo badań, naświetlania, chemia, i to trzeba zorganizować. Jeździliśmy wszędzie z nią, gdzie trzeba było i ona wiedziała, że może na nas liczyć. I to też było ważne, bo ona nie została z tym sama. Każdy z nas miał swoją rodzinę i mamę. Mamę, która cały czas była. Każdego dnia rano układałam tak plan dnia, żeby Mama była. A i tak czasami pojawiały się wyrzuty sumienia, że zostawiam dzieci, z drugiej strony, jak wychodzę od mamy, i od taty, bo nie tylko od mamy, to wyrzuty sumienia, że zostawiam ich na noc, samych, że tata zostaje sam z mamą, że może jej będzie duszno, że może on będzie musiał siedzieć sam i ją wachlować przez całą noc, nie pójdzie spać. Właściwie to wtedy zmieniło się wszystko, nie było życia towarzyskiego, ani nie było nawet obiadów w domu, no nie mogłyśmy gotować tutaj, bo mamie przeszkadzały te zapachy, więc ja gotowałam u siebie obiady, siostra u siebie, i przywoziłyśmy do Mamy gotowe. Ale wszystko uległo totalnemu przeorganizowaniu, liczyła się tylko Mama i tylko to miejsce, i to żeby się zająć nią. Chociaż my z siostrami nawet myśląc o tym, że Mama dożyje później starości miałyśmy już plan z rodzicami związany, że na pewno nigdy nie będzie takiej sytuacji że oni wylądują w jakimś domu starców. Absolutnie nie było takiej opcji. I teraz, w czasie tej choroby też jakoś się wspierałyśmy. Nie wyobrażam sobie jakby to było bez nich...
Cytować